DSC 0080Wczoraj o 20 wieczorem strażacy zostali wezwani do pomiaru tlenku węgla w budynku jednorodzinnym w Bielsku-Białej przy ulicy Maków.

Po przybyciu na miejsce zdarzenia strażacy sprawdzili urządzeniem pomiarowym pomieszczenie łazienki, gdzie znajdował się piecyk gazowy. Stężenie tlenku węgla w tym pomieszczeniu przekraczało 10- krotnie dopuszczalną normę. Ratownicy przewietrzyli wszystkie pomieszczenia i dokonali kolejnych pomiarów. Pogotowie ratunkowe przebadało dwie kobiety przebywające w mieszkaniu. Decyzją ratownika medycznego do szpitala na obserwację zabrano jedną z kobiet.

Za oknami coraz cieplej więc sezon grzewczy powoli dobiega końca, w związku z czym czas na podsumowania. Od października do marca Komenda Miejska PSP w Bielsku-Białej odnotowała na terenie miasta i powiatu bielskiego 110 zdarzeń, w których strażacy byli wzywani do pomiarów tlenku węgla, w których 96 osób, w tym 38 dzieci zostało przetransportowanych z objawami zatrucia tlenkiem węgla do szpitala.

W porównaniu z poprzednim sezonem liczba zdarzeń wzrosła o 26 interwencji. Wzrost interwencji to - paradoksalnie - efekt rosnącej świadomości mieszkańców naszego regionu. Prowadzona co roku kampania straży pożarnej, w której apelujemy o wyposażanie domostw w czujniki tlenku węgla, spowodowała, że coraz więcej mieszkań posiada tego typu czujniki. 25 procent wszystkich zdarzeń, do których wyjeżdżali strażacy, następowała po zaalarmowaniu czujnika. 

Trzeba pamiętać, że czad może nas powoli podtruwać przez wiele lat, wpływać na nasze problemy ze zdrowiem. Czujnik od razu wychwyci tlenek węgla, daje nam czas na reakcję. W domu to my jesteśmy odpowiedzialni za bezpieczeństwo swoje i bliskich, nikt inny. Co istotne - możemy nie mieć żadnego piecyka gazowego, a i tak być narażeni na zatrucie, za sprawą niesprawnego sprzętu u sąsiadów.